THE ONE THAT GOT AWAY

-Powinnas byla kupic torbe- powiedzialam do Trish kiedy przegladalysmy lokalny butik Question Air w poszukiwaniu malej, czarnej torebki dla niej. Nie musialam nawet mowic o jaka torbe mi chodzi. Trish doskonale wiedziala, ze mialam na mysli cudenko Ruperta Sandersona, ktore widzialysmy w marcu w Bicester Village. Przekonala wtedy sama siebie, ze nie powinna jej kupowac.  Od tamtego czasu „powinnas byla kupic torbe” stalo sie rownoznaczne z „a nie mowilam”. Coz, zycie jest krotkie. Kiedy bedziemy sie stroic jesli nie teraz? 

the one that got away

the one that got away

the one that got away

the one that got away

the one that got away

the one that got away

the one that got away

the one that got away

 

Zaczelam potem myslec o wszystkich tych rzeczach, o ktoych marzylam, a ktorych posiadanie nie stalo sie moim udzialem. O tych, ktorym udalo sie przede mna uciec 🙂 Oto one:

  1. Skorzane motocyklowe spodnie od St Laurent. Zobaczylam je w Bicester Village. Byly cudowne, pieknie skrojone, troche dla niegrzecznej dziewczyny z „ochraniaczami” na kolanach i strategicznie umiszczonymi zamkami. Kilka dni pozniej zatelefonowalam do sklepu i kierownk zgodzil sie odlozyc dla mnie pare. Katastrofa nastapila w przymierzalni. Wygladalo na to, ze mam za grube kolana. Uda, pupa- to rozumiem ale KOLANA? Sprobowalam rozmiar wieksze, ktore znow spadaly mi z tylka. Chwile posiedzialam w przymiarzalni zanim dotarlo do mnie, ze nie wyjde z zadna z tych par. Czesto potem myslalam, ze powinnam byla kupic te za duze i dopasowac je. Z druge strony zakup ich oznaczalby koniec tego bloga poniewaz juz chyba nigdy, przenigdy nie zalozylabym niczego innego.
  2. Trench Burberry- wisial sobie w moim ulubionym sklepie z ciuchami od projektantow z drugiej reki. Nie mozna chyba bylo dostac nic bardziej klasycznego. W dodatku nie tylko byl w moim rozmiarze ale tez cena wahala sie w granicach £100. Do tej pory nie wiem dlaczego go nie kupilam. Czasem wyobrazam go sobie z podwinietymi rekawami, w polaczeniu z podniszczonymi skorzanymi butami do kostek i za duzymi spodenkami z jeansu. Dalej za mna chodzi.
  3. Torebka od Celine. Kolejny skarb wypatrzony w sklepie Pandora. Totalnie niepraktyczna- nie dosc, że ze z mieciutkiej skory jakiejs jaszczurki (nie wiem co to bylo ale bylo cudne) to w dodatku kremowa. Trzy razy sie wrocilam ale w koncy zdecydowalam, ze chyba jest to jednak rarytas dla kolekcjonerow a ja lubie moje torby rzucac na podloge. Pozostala wiec w sferze marzen 🙂

I’m wearing: 

Skirt & top Joseph 

Shoes- Valentino 

Bag- Celine 

Glasses Ray Ban

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *