ZIMOWY DZIEN- Z PAMIETNIKA LONDYNCZYKA

Niedziela, godzina dwudziesta. Synoptycy wlasnie zapowiedzieli, ze sniezyce sa w drodze na Londyn. Mam nadzieje, ze szef tez to oglada bo cos mi sie wydaje, ze nie bedzie mnie jutro w biurze.


Zaraz, zaraz…to ja jestem szefem. Wysylam sms-y do moich pracownikow ostrzegajac przed alternatywnymi faktami pogodowymi.

7 rano- nie ma sniegu.

8 rano- wciaz nie ma sniegu.

9 rano- jak wyzej. Wiadomosci trabia, ze snieg jednak bedzie. Monitorujemy sytuacje. W razie gdyby nas zasypalo w biurze, mamy dwie paczki Oreo, pudelko piernikow i butelke szampana. Jesli wprowadzimy racje zywnosciowe, przetrwamy do jutra.

one day in winter

One day in winter

One day in winter

One day in winter

One day in winter

one day in winter

One day in winter

one day in winter

4 po poluniu- platek sniegu! Widzialam platek sniegu! Wyglada na to, ze inni tez go widzieli bo Londyn wlasnie pograzyl sie w histerii. Loty odwolane! Pociagi nie jezdza! Ktos na Twitterze zasugerowal, ze Luftwaffe powinno bylo zrzucic na nas bomby sniezne. Czy mozemy NIE kompromitowac bezpieczenstwa narodowego?

6 po poludniu- meldunek z lokalnego Tesco. Skonczyly sie puszki i ciastka. Walczymy o ostatni bochenek chleba. Wyglada na to, ze dziecinstwo spedzone w kolejkach za Zelazna Kurtyna znakomicie wyposazylo mnie w pewne umiejetnosci poniewaz wlasnie uchodze z tym ostatnim bochenkiem. Nabylam tez roczny zapas papieru toaletowego i kilka butelek szampana. Jestemy przygotowani na armagedon.

11 wieczorem- platek sniegu! Wlasnie widzialam platek sniegu!

I’m wearing:

Jacket & t-shirt- vintage

Jeans- Levis

Shoes- &Other Stories

Glasses- Na-Kd

Bag- Chanel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *