JA, KONSUMENT

Kupilas cos na wyprzedazach?- zapytala ostatnio przyjaciolka. Nic. W tym roku wyprzedaze zdarzyly sie beze mnie.

W kazdym innym roku, ja- zdeklarowana zakupoholiczka, prawie biwakowalabym w Selfridges probujac zlapac dla siebie przecenione buty od Isabel Marant lub wszystko z firmy Joseph, czujac sie przy tym, w calym tym tlumie i halasie, jakbym szla na wojne.

Nie wiem czy spowodowal to Mars w odwrocie (wedlug znanej astrolozki, Susan Miller, Mars w odwrocie powoduje problemy z eklektronika)(nie zebym sie tutaj przyzala, ze czytam horoskopy!) czy tez po prostu pech, faktem jest ze w ciagu miesiaca przed Swietami udalo mi sie zabic dwa telefony (za kazdym razem kiedy to sie stalo siedzialam na Instagramie), co zmusilo mnie do przejscia na cyfrowy detox. Po poczatkowym ataku paniki (o nie, swiat idzie do przodu beze mnie!), detox okazal sie czysta rozkosza. Spedzilam wspanialy weekend w Henley z Asia i Trish, moja kariera nie zawalila sie a ja weszlam w Nowy Rok wypoczeta i odstresowana. Kiedy dotarl nowy telefon, zapomnialam zainstalowac w nim Facebook.

Consumer culture

Consumer culture

Consumer culture

Consumer culture

 

Kilka tygodni spedzonych na hibernacji przy kominku z dobra ksiazka i szklanka wina (a nie na zakupach)  spowodowaly, ze zaczelam myslec o tym jak wydaje pieniadze i ogolnie o moim konsumpcjonizmie. Mam swoje ulubione blogi modowe i po prostu kocham patrzec na wszystkie nowe rzeczy, Gucci i Chanel i cala reszte, ktore regularnie pojawiaja sie u moim ulubionych blogerek (wyznaczam jednak granice na tzw unboxing, nie ma nic bardziej nudnego jak przygladanie sie kiedy ktos otwiera pudelko, nawet jesli jest w nim torebka of Chanel). Czesto jednak czyjes zakupy sprawialy, ze czulam sie niezadowolona z tego co sama mam. Co z tego, ze mam piekne torby od Celine, torebke od Chloe czy pantofelki od Chanel. Dlaczego ja nie moge miec pudrowo rozowej Chanel czy zamszowej torby od Gucciego? Ale ja chce!

Dlaczego nie jestem zadwolona posiadajac wszystkie te piekne rzeczy? Dlaczego chce wiecej i wiecej? Wina, oczywiscie lezy wylacznie po mojej stronie. Nie bede jej zrzucac na kulture rozpasanego konsumpcjonizmu- w koncu sama pozwalam zamydlic sobie oczy. Stresujacy dzien? Szybkie zakupy. Godzina na lunch? Odwiedziny w Zarze. Trudny tydzien? Co tam, podaruj sobie cos.

Spodobaly mi sie zmiany, jakie postanowilam zaprowadzic. Dzis przechodzilam kolo Zary i nawet nie zajrzalam do srodka. Wprawdzie nie wygladala zachecajaco- resztki wyprzedazy nigdy nie wygladaja. Ale wciaz. Za to wczoraj- wczoraj na lunchu bylam w Galerii Narodowej. Poszlam obejrzec obraz, w ktorym zakochalam sie podczas Swiat i chcialam zobaczyc „na zywo”.  Spedzilam jakis czas przygladajac sie mu uwaznie, potem przeszlam sie po sali i wrocilam, aby jeszcze raz rzucic na niego okiem i pozegnac sie. Poczulam sie swietnie.

I’m wearing:

Coast- vintage

T-shirt- Steadfast London

Jeans- Levis

Shoes- Gucci

Bag- Celine

Share:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *