CHANEL BIARRITZ

Być może to dlatego, że za dwa tygodnie przeprowadzam się do Francji nad ocean a może to wina goracego lata w tym roku- tak czy inaczej kiedy usłyszałam nazwę Biarritz, od razu pomyślałam o ekspansji niespokojnego oceanu, słonym wietrze i blondynkach z potarganymi włosami w kombinezonach piankowych (ahem, czy to kiedyś mogłabym być ja? ;))

Chanel Biarritz

Wahałam się przez dłuższa chwilę. Od ponad sześciu lat noszę perfumy Gypsy Water i kocham w nich zapach cytryny, igieł sosnowych i dymu z ogniska. Nie przepadam przecież za mieszaniem perfum- powiedziałam sobie. A w ogóle to czy Chanel nie jest ciut za bardzo mainstrimowa? Ale cały czas czułam, że nadszedł czas na mała zmianę.

Chanel Biarritz

I tak znalazłam się w butiku Chanel na Covent Garden, gdzie wybrałam dla siebie perfumy o nazwie Biarritz. Ogromne spodobała mi się prosta butelka w stylu piersiówki i musujacy, nietuzinkowy zapach stworzony z myśla o obu płciach. Podobno zawiera w sobie syntetyczny molekuł naśladujacy zapach świeżego powietrza. Być może dlatego tak bardzo mi się spodobał (moje poprzednie perfumy to, oprócz Gypsy Water, Kelly Caleche Hermesa o zapachu skóry i Bottega Veneta, w których dominowały nuty skóry i mchu).

Chanel Biarritz

Jeśli zatem szukacie dla siebie nowego zapachu, zachęcam Was do wypróbowania jednego z tzech nowych perfum domu Chanel- Biarritz, Venise i Deauville. Ja jestem zakochana w nowym zapachu i czuję, że z tej dużej butelki niewiele wkrótce zostanie.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *