BEZ CIENIA IRONII

Niewiele jest rzeczy w mojej szafie, ktorych The French tak nie znosi jak plaszcza, ktory mam na sobie (moze tylko moj wojskowy zakiet od Isabel Marant jest w tej samej kategorii). „Ale kochanie- movie mu- jeszcze przeciez nie widziales jak nosze go bez cienia ironii. Poczekaj tylko na swiateczne party w twoim biurze…”

 

leopard print coat

leopard print coat

leopard print coat

leopard print coat

leopard-print-coat_-3

Roztoczylam przed nim wizje jak to przybede w stylu Sofii Loren, biusciasta (dzieki stanikowi z Victoria Secret), w czarnej, wydekoltowanej sukience, niebotycznych obcasach i w moim „futrze” narzuconym na ramiona. Chyba uwierzyl bo oczy mu sie zrobily jak spodki. Ach tak, chyba lepiej jednak znosi glamour w stylu francuskim.

Szczerze mowiac kiedys tak wlasnie moj plaszcz nosilam, jakies dziesiec lat temu, kiedy jeszcze byl nowym nabytkiem. Jest on tak uniwersany, ze uniosl nie tylko glamour w stylu wloskim ale rowniez rokowy styl a la Kate Moss. Dzis nosze go na luzie, po londynsku. Ale kto wie, moze wroce do szyku na calego. Ten push-up z VS wciaz czai sie w czelusciach mojej szafy.

I’m wearing:

Coat- old 

Jeans- Levis 

Sweatshirt-Rotten Roach 

Shoes- Gucci 

Bag- celine 

Komentarzy: 2

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *