THE STORY OF A CERTAIN PAINTING

I was scrolling through my Instagram feed when an image suddenly caught my attention. It was an image of a painting by Norbert Goeneutte “The Boulevard de Clichy under Snow”. Under a moody Parisian sky dark figures in Belle Epoque clothes were wandering down a snowy street. Przegladajac zdjecia na Instagramie zauwzylam jedno, ktore natychmiast przykulo moja uwage. Bylo to obraz Norberta Goeneutte “The Boulevard de Clichy under Snow”. Pod sinym paryskim niebem, postacie ubrane w stroje z Pieknej Epoki spaceruja zasniezona ulica. 

Whether it was silvery pink winter light or elegant, quiet atmosphere of old Paris, I was captivated. I went back to look at the painting over and over again.

My whole life I was against acquiring many possessions. I wanted to feel free. I wanted to be able to pick up a small suitcase, my laptop, and be on a move in a matter of minutes. Even marrying The French didn’t change anything.  Sure, we were grown up enough to acquire our own bed and a sofa but the thought of having stuff made my skin crawl. Until now.

Because it wasn’t just about painting. Actually I think that the painting was just a manifestation of what I really begun to want- my own space, light and airy, with wooden floors, a library, photographs and paintings on the walls.

So perhaps this year we will start looking for somewhere to call home. But before we do that, The French will buy me a reproduction of the painting for my birthday at the end this month. I can’t wait to be able to look at it every day. If you are interested, here’s a link to Tate gallery. The painting is currently on loan to National Gallery and I’ve already been to visit it twice 🙂

Norbert Goeneuette

Norbert Goeneuette

Norbert Goeneuette

Norbert Goeneuette

PL

Nie wiem czy to ze wzgledu na srebrno-rozowe zimowe swiatlo czy tez spokojna, elegancka atmosfere starego Paryza, dosc, ze obraz po prostu mnie urzekl. Wracalam do zdjecie raz za razem i nie moglam oderwac od niego oczu.

Cale moje dotychczasowe zycie bylam przeciwna kupowaniu rzeczy do domu. Chcialam czuc sie wolna, tak abym mogla spakowac sie w mala walizke, zabrac laptop i ulotnic sie w kilka minut. Nawet wyjcie za maz nic nie zmienilo. Jasne, bylismy na tyle dorosli, ze kupilismy wlasne lozko i kanape ale tutaj skonczyl sie moj limit na udomawianie. Az do teraz.

Poniewaz mylsle sobie, ze to nie chodzilo tylko o obraz. A wlasciwie wydaje mi sie, ze obraz byl tylko manifestacja tego, czego zaczelam chciec- mojego wlasnego kata, z oknami od poludnia, drewnianymi podlogami, biblioteka, zdjeciami i obrazami na scianach.

Byc moze wlasnie w tym roku zaczniemy wiec szukac wlasnego miejsca. Ale zanim to zrobimy, The French na moje urodziny pod koniec miesiaca kupi mi reprodukcje mojego obrazu. Nie moge sie juz doczekac kiedy wreszcie bede mogla patrzec na niego codziennie. Jesli jestescie ciekawe o jaki obraz chodzi, znajdziecie go tutaj. Jest on w tym momencie wypozyczony Galerii Narodowej gdzie bylam juz u niego w odwiedzinach dwa razy 🙂

I’m wearing:

Coat & Trousers- Jadzia Doroba

Bracelet with compass- Links of London

T-shirt- H&M

Tell us what you think

Sorry:

- Instagram feed not found.

© 2014 Champagne Girls About Town. All rights reserved